naKole

MÓJ JEST TEN KAWAŁEK DROGI

  1. WYCIECZKI
  2. LATA
  3. LISTA TRAS
  4. CYKLE Z BICYKLEM
  5. KONTAKT
  6. DOBRE STRONY ROWERU

01 MAJA 2017

GDAŃSK

DO RYŚKA RYBAKA

Wspominałem już kiedyś, że zbieram przedwojenne butelki po piwie. Ktoś mógłby powiedzieć: „Kupować starą butelkę? Pustą? Idiotyzm!” I tu chciałbym sprostować. Te butelki nie są puste! Są pełne historii. Postanowiłem odkryć kilka takich zamkniętych w starej butli historii i podzielić się tym z Wami. Jest to pierwsza z cyklu opowieści wyssanych z butelki.

Na zeszłorocznym Jarmarku Dominikańskim, podczas łowów na targu staroci, znalazłem butelkę z nieistniejącego od ponad siedmiu dekad browaru w Nowym Porcie. Jest to o tyle rarytas, że butelki gdańskie są bardzo trudno osiągalne, a te właśnie w mojej kolekcji cenię najbardziej. Pisząc gdańskie, mam na myśli oczywiście zakres terytorialny dzisiejszego Gdańska. Taki na przykład Nowy Port został przyłączony do Gdańska w 1817 roku, czyli niespełna 90 lat po prawdopodobnym założeniu tam browaru. Jednak butelka, która zainspirowała mnie do udania się w to miejsce, pochodzi z roku 1941, kiedy to Nowy Port nazywał się wprawdzie Neufahrwasser, ale od dawna należał do mojego miasta. Gdańskie butelki są nie tylko najcenniejsze, ale również najbardziej prowokują mnie do odkrywania związnej z nimi historii.

Wyruszam na tę krótką przejażdżkę po nocnej zmianie, więc start nie w Ujeścisku, lecz na Starym Mieście. Początkowo towarzyszy mi Jacek, kolega z pracy, który, jako mieszkaniec Nowego Portu, poczuwa się do bycia moim przewodnikiem.


 INFORMACJE 
  • Uczestnicy: Jacek, Paweł;
  • Dystans: 26 km;
  • Trasa: Stare Miasto - Młode Miasto - Młyniska - Letnica - Nowy Port - Letnica - Aniołki - Siedlce - Emaus - Ujeścisko;
  • Mapa:

Jedziemy w miejsce, gdzie kiedyś napełniono moją butelkę złocistym trunkiem.

Do Nowego Portu można dojechać wygodną ścieżką z czerwonego asfaltu biegnącą wzdłuż ulicy Marynarki Polskiej. Ja jednak wybieram podniszczone asfalty ulic Wiślnej, Wielopole, Śnieżnej i Handlowej. Dlaczego? Bo mogę. Bo nie lubię samochodów, a tu ruch praktycznie żaden. Wreszcie, bo Wiślna to fragment Broschkischerweg wybudowanej w latach 1803-1805, co, jak wyjaśnię później, ściśle wiąże się z tematem.

Wiślna 2017.

Broschkischerweg 1893.

Przy Wiślnej mijamy malowniczy inaczej zakład, który większości mieszkańców Gdańska raczej ciepło się kojarzy. Mi jednak w świetle pewnej historii, którą zakończę niniejszą relację, kojarzy się nienajlepiej.

Elektrociepłownia Wybrzeże

Większa część dawnej Broschkischerweg leży dziś na zamknietym dla postronnych terenie Portu. Jesteœmy zmuszeni więc teren ten okrążyć wspomianymi ulicami Wielopole, Marynarki Polskiej, Śnieżną i Handlową. Nad Wisłę wracamy przy dwóch wielkich spichlerzach wzniesionych w 1912 roku do składowania cukru sprowadzanego z Rosji [stąd ich nieoficjalna nazwa - spichrze rosyjskie].

Tu przystajemy na chwilę, by porównać widok współczesny ze starym rysunkiem przedstawiającym browar Fischera.

Już na pierwszy rzut oka widać, że otynkowany na biało i żółto budynek po lewej jest zachowanym oryginalnym obiektem dawnego browaru.

Kawałek dalej naszym oczom ukazuje się tak zwany „Dworek Fischera”. Piszę „tak zwany”, gdyż nie został on wybudowany ani przez niego, ani dla niego. O ile przypisywanie Fischerowi browaru ma jeszcze jakiś sens, co uargumentuję później, o tyle nazywanie tej rezydencji Dworem Fischera, jest po prostu mijaniem się z prawdą.

To pierwsze zdjęcie dworu wykonuję jeszcze z terenu administracyjnie należącego do Letnicy. Granicą między Letnicą, a Nowym Portem był i jest, widoczny również na tym zdjęciu, ciek wodny zwany dziś Warzywodem. Historycznie jego nazwa brzmiała Gardziel, albo Gardło Zaspy. Nazwa Warzywód jest chyba wspomnieniem po krótko obowiązującej po wojnie nazwie, na jaką przemianowano Neufahrwasser, zanim stał się Nowym Portem. Być może ma swoją genezę również w warzeniu piwa w sąsiedztwie jego ujścia. Swoją drogą, wyobraźnia chłopaków od polonizowania po wojnie niemieckich nazw geograficznych kroczyła swoją własną, niepoznaną do dziś ścieżką.

Jeśli zaś chodzi o Gardło Zaspy, jest to w zasadzie ostatni dopływ Wisły, odprowadzający do niej wodę z nieistniejącego dziś Jeziora Zaspa. Do samego strumienia, i do jeziora jeszcze dziś powrócę.

W tym momencie opuszcza mnie mój przewodnik - Jacek, a ja zaczynam się dokładniej rozglądać.

Zaczynam od tak zwanego Dworu Fischera. Został on zbudowany w końcu XVIII wieku przez kupca, przedsiębiorcę i armatora - Matthiasa Broschke. Rodzina Fischer nie miała jeszcze wtedy z tym miejscem nic wspólnego, a Ryszard miał się urodzić dopiero za co najmniej kilkanaście lat.

II Wojnę Światową dwór przetrwał bez uszczerbku, mimo, że tuż obok znajdowały się wyraźne cele dla artylerii, czy też bombowców - port i duży ceglany budynek browaru z wysokimi kominami. Po wojnie przez pewien czas funkcjonowała w dworku restauracja, później biura zarządu portu, następnie służył on celom mieszkalnym. Dziś niszczeje pod czułą opieką konserwatorską.

W styczniu 2014 roku na parterze budynku wybuchł pożar. Wojewódzki konserwator zabytków po pożarze wydał odpowiedni nakaz zamurowania otworów okiennych i drzwiowych oraz zabezpieczonia dachu przed przeciekami. Ponadto dwór ogrodzono siatką. I co z tego, skoro ten cenny zabytek Nowego Portu nadal niszczeje. I będzie niszczał póki nie trafi w prywatne ręce... zasobne, prywatne ręce.

Za dworem i widocznym po prawej drewnianym domkiem [podobno dla służby] zaczyna się właściwy teren browaru.

Niestety teren jest zajęty przez wiecznie zamknięte muzeum Sybir Pro Memento. Ale ja się tam dostanę, i to nie tylko w kwestii browaru.

Mimo to warto wjechać w to podwórko, by stamtąd obejrzeć ten zruinowany budynek.

Na zamkniętym terenie muzeum niewiele można dostrzec.

Jeszcze w zeszłym roku można było dostać się do środka. Dziś wszystkie otwory są zamurowane, a drzwi dobrze zamknięte. Ciekawe zdjęcia z wnętrza dworku można zobaczyć tu.

Wracam na ulicę, jakkolwiek to brzmi.

Stojąc w ogrodzie, który jest zaledwie cieniem siebie samego, próbuję wyobrazić sobie i poczuć to minione bezpowrotnie piękno.

Na tablicach przybitych do budynku znajduję dowody na poczucie humoru konserwatora zabytków. To zdaje się takie branżowe żarty.

          

Jaki remont?! Jaka budowa?! Bo to, że zabytek, nie ulega wątpliwości. Szkoda tylko, że jest w takim stanie, że Nowy Port nie może się nim pochwalić. Dlatego na trójjęzycznej tablicy z atrakcjami turystycznymi w okolicy jest latarnia, jest łaźnia, jest nawet stadion. Nie ma jednak, widocznego w tle, najstarszego budynku dzielnicy. Smutne.

Jak już wspomniałem dwór powstał w końcu XVIII wieku w sąsiedztwie istniejącego już browaru. Co do początków samego browaru w tym miejscu, informacje są sprzeczne. Jedne źródła twierdzą, że browar istniał od 1708 roku, co wydaje mi się mało prawdopodobne, inne że założył go Matthias Broschke, a więc jego początki sięgałyby końca XVIII wieku. Faktem jednak jest, że największy rozkwit fabryki piwa przypada na okres gospodarowania Fischerów, a w szczególności tytułowego Richarda.

Porównuję wjazd do browaru od strony dzisiejszej ulicy Starowiejskiej ze starą pocztówką.

Na pierwszym planie obu powyższych zdjęć, wspomniana już, XIX-wieczna droga Broschkischerweg, wybudowana przez Mathiasa Broschke. Zaczynała się ona tutaj, przy browarze i wiodła wzdłuż Wisły aż do Gdańska. Dziś jej śladem poprowadzone są ulice: Starowiślna, Chodowieckiego i Wiślna. Warto wiedzieć, że jest to pierwsza utwardzona droga, jaka połączyła Nowy Port z Gdańskiem. Budowę tej drogi niektórzy również błędnie przypisują Fischerowi, który owszem sfinansował wybrukowanie ulic w Neufahrwasser, ale urodził się, gdy już od ponad dekady drogą Mathiasa Broschke jeździły wozy do Danzig. Nawiasem pisząc Mathias czerpał z tego tytułu niezłe przychody.

Kolejnym właścicielem browaru i dworu był syn Mathiasa - Ludwig. Był nim jeszcze w 1817 roku, chociaż różne źródła podają, że już w 1804 roku browar należał do rodziny Fischer, co ma potwierdzać nanoszony na pokrywach beczek z piwem i ulotkach reklamowych napis: „seit 1804 im Besitz der Familie Fischer”.

Tu, w przeciwieństwie do daty powstania browaru, możemy domniemywać przyczyn rozbieżności w datach. Być może w pewnym okresie Fischerowie byli współwłaścicielami browaru założonego przez Mathiasa Broschke. To mogłoby tłumaczyć nakładanie się w czasie własności tych dwóch rodzin. To oczywiście tylko moje domysły. Naprawdę, nie wiadomo dokładnie, kiedy i w jakich okolicznościach w posiadanie browaru weszła rodzina Fischerów. Faktem jest jednak, że to urodzony w 1818 roku Richard Fischer mocno rozbudował i unowocześnił ten zakład. To pod jego zarządem browar stał się drugim, co do wielkości, po Kuźniczkach [Kleinhammer], gdańskim browarem, wchłaniając [wykupując i zamykając] kilka, bądź nawet kilkanaście innych.

Warzono tu między innymi gdański specjał - piwo jopejskie o niebywałej gęstości ekstraktu wynoszącej 45 do 50 % [nie mylić z zawartością alkoholu, która w tym piwie też była niemała sięgając 13 do 19 %]. Dla porównania: „zwykłe” [jak to grzecznie ująć?] najpopularniejsze piwo, którego najwięcej schodzi dziś z półek sklepowych ma około 12 % ekstraktu, a jedno z najmocniejszych dostępnych na rynku - Russian Imperial Stout - 25-27 %. Warzono tu również, choć w latach późniejszych, piwa typu Pils. Co warto zaznaczyć początek warzenia piw dolnej fermentacji na świecie to końcówka XIX wieku, a zakład w Neufahrwasser już na początku XX wieku produkował te piwa i był z nich znany.

Po śmierci Richarda Fischera browar przejął syn, a zasłużonemu dla dzielnicy ojcu, poświęcono ulicę w Neufahrwasser. Po II Wojnie Światowej w Nowym Porcie [krótko Warzywodzie] taki patron był nie do przyjęcia i Fischerstrasse przemianowano na Rybołowców. Trudno powiedzieć, czy to był żart [Fischer znaczy rybak], czy kompletna ignorancja chłopaków od spolszczania nazw. Jedno jest pewne, że nazwisko niewątpliwie zasłużonego dla Nowego Portu obywatela na zawsze zniknęło w jego mapy. Może dlatego przyczepione zostało do dworku Mathiasa Broschke [czy, jakby niektórzy powiedzieli, Broschkego, brrr bardzo mi się nie podoba ta forma].

W czasie działań wojennych, prawdopodobnie podczas bombardowania portu, browar uległ tak znacznym zniszczeniom [główny budynek w zasadzie przestał istnieć], że nigdy już nie wznowił działalności, a wkrótce po wojnie zapadła decyzja o jego likwidacji.

Rodzina Fischerów posiadała w Gdańsku jeszcze dwa browary - jeden w Starych Szkotach należący do A.Fischera i drugi w Śródmieściu na Ogarnej należący do Paula Fischera.

Jak już wspomniałem, od strony dworku teren browaru jest zamknięty przez muzeum. Żeby więc choć spróbować odnaleźć pozostałości samego browaru muszę poszukać innej drogi. Wiadomo, furtka zamknięta, szukaj dziury w płocie. Po drodze odnajduję stary dom o pięknym drewnianym... ganku..? werandzie..? Froncie!

Dojeżdżam do ślepego zaułka przy garażach, które stoją na fundamencie głównego budynku browaru.

Widząc, że stąd nie zobaczę wiele więcej, postanawiam objechać teren browaru. Od strony ulicy Wyzwolenia wjeżdżam, najpierw ścieżką rowerową poprowadzoną dawnym torem kolejowym, a następnie drogą gruntową, między ogródki działkowe...

...gdzie trafiam na tylną bramę browaru. Tędy wyjeżdżał z browaru pociąg ze złotym trunkiem. Można rzec Złoty Pociąg!

Na powyższym zdjęciu, poza bramą, widać „rosyjskie” spichlerze oraz brudno żółty budynek po prawej. Ten budynek jest jednym z kilku ocalałych obiektów browarnianych. Widzieliśmy go już z Jackiem od strony Wisły. Po chwili uświadamiam sobie, że ceglane ruiny, które minąłem przed chwilą to właśnie relikt głównego budynku browaru.

Nie znalazłszy żadnej większej ode mnie dziury w płocie, wspinam się po ceglanych pozostałościach na dach garaży i stamtąd próbuję dostrzec cokolwiek na zamkniętym terenie muzeum Sybir Pro Memento. Widać głównie stertę kostki brukowej, starą ładę i ogólny nieporządek.

Dostrzegam podłużny obiekt, który mógł być kolejową rampą załadunkową. Istnienie osobnej bocznicy dla browaru i rampy załadunkowej przy samym browarze świadczy o jego znaczeniu i naprawdę dużej produktywności. Rzeźba przedstawiająca kobietę siedzącą na rampie załadunkowej to oczywiście jasne nawiązanie do zsyłek.

To, że dworek nie jest jedynym obiektem, jakie przetrwały na terenie browaru do dnia dzisiejszego, już wiemy. Można się o tym przekonać stając u stóp „rosyjskich” spichlerzy i porównując ten widok z rysunkiem, który łatwo można znaleźć w internecie. Pierwsze, co ja jednak zrobiłem to porównałem rysunek z widokiem satelitarnym mapy Google, w trybie 3D. Odnalazłem w ten sposób poza dworkiem, jeszcze kilka budynków, które się zachowały, oraz kilka postawionych wyraźnie na fundamentach obiektów browarnianych. Postaram się teraz pokazać je Tobie. Na początek oryginalny rysunek.

Tu chciałem zamieścić okienko z mapą Google w trybie 3D, ale po pierwsze, jej widoczność na Twoim komputerze jest uzależniona od kilku czynników, między innymi posiadanej przeglądarki. Poza tym kilka prób wygenerowania takiej mapy wykazało, że jest to raczej awykonalne. Dlatego daję tryb 2D z zaznaczonymi obiektami [patrz menu w górnym lewym rogu].

Jak widać kilka budynków przetrwało do dziś. Zachowane budynki samego browaru dobrze widać z drugiego brzegu Gardła Zaspy, czyli już z terenu Letnicy.

Po lewej piętrowy budynek A, w głębi przy krzyżu budynek B i po prawej fragment budynku C.

Poza widocznymi budynkami przetrwał również fragment ściany budynku głównego. Zwróć uwagę na garaże od strony dworku. Po wystających rzędach cegieł można poznać oryginalną ścianę parterowego budynku ze świetlikami, widocznego po środku rysunku, poniżej godła browaru.

Sądząc z układu na rysunku, jest to prawdopodobnie tylna ściana tego budynku.

Im dłużej przyglądam się oryginalnemu rysunkowi, tym więcej wspólnych elementów odnajduję. Zwróciłem uwagę na drugi od prawej budynek [patrz rysunek]. Wydaje się, że to istniejący do dziś drewniany domek przy dworku po drugiej stronie wjazdu do browaru.

Kształt się zgadza, układ okien, włączając wąskie okna przy dwyskrzydłowych drzwiach również. Jedyne co nie pasuje, to kształt czterech bocznych okien, ale może to być efekt zniszczeń i późniejszej powojennej odbudowy.

Analiza wydaje mi się niepełna z uwagi na zamknięty teren muzeum Sybir Pro Memento. Jednak co się odwlecze...

Rzucam jeszcze okiem na leżącą na prawym brzegu Twierdzę Wisłoujście...

...po czym wracam do tematu Gardła Zaspy. To już taka, można rzec, nowa świecka tradycja jeżdżenia na Kole wzdłuż gdańskich potoków. Ten ciek ciężko jest wprawdzie nazywać potokiem, ale mokry jest i w obrębie miasta jest. Jadę więc. Zaczynam od ujścia Gardzieli do Wisły przy „rosyjskich” słodkich spichlerzach.

Przejechać się wzdłuż Gardła Zaspy nie jest łatwo. Okazuje sie, że jedyne, co mogę zrobić to odwiedzić ten ciek wodny w kilku dostępnych miejscach. Co niniejszym czynię. A serię obrazów rozpoczynam od prezentacji fragmentu mapy z 1711 roku.

„Plan der Stadt und Situation von Danzig”, 1711 rok. Ze zbiorów Wojciecha Gruszczyńskiego (www.danzig-online.pl).
Źródło: Archiwum Map Pomorza Gdańskiego

Ciekawostką jest, że poza jeziorem i strumieniem, niepodal jego ujścia do Wisły, widać otoczony drzewami budynek. Czyżby jednak jakiś zaczątek działalności browarniczej w tym miejscu. Wątpię, ale może Ty wiesz więcej i dasz znać w komentarzu.

Widać również zachodni szaniec twierdzy, po którym, o ile się nie mylę nie ma dziś śladu.

Pierwszy [w zasadzie ostatni] kilkudziesięciometrowy odcinek Gardzieli jest ujęty w sztuczne koryto.

Jednak kawałek dalej już wygląda nieco naturalniej.

Mostek kolejowy nad Gardłem Zaspy. Ok. 360 m od ujścia.

Tu nawet jest wyraźny nurt.

Widok z mostku w kierunku Marynarki Polskiej.

Dalej mógłbym poruszać się ewentualnie pieszo, ale postanawiam objechać dookoła. Następne miejsce, gdzie „dotykam” „potoku” to pobocze ulicy Marynarki Polskiej. Wydaje mi się, że z tego miejsca w XVIII wieku byłoby już widać jezioro.

Widok z Marynarki Polskiej na północ w kierunku Jeziora Zaspa. Ok. 1040 m od ujścia.

Z Marynarki Polskiej skręcam w ulicę Szklana Huta i jadę wśród działek, później ruin, pogorzelisk i kotów.

Hathor, Hathor, Hathor.

Ostatecznie podmokłą ścieżką wjeżdżam w zarośla.

Tu odrobinę bardziej malowniczy widok na Gardło Zaspy, choć tu jego przebieg nie jest już naturalny. Jest on już tylko kanałem okalającym dawne jezioro.

Ok. 1390 m od ujścia.

Dojeżdżam do miejsca, które na starej mapie nazywa się Sasper See.

Jezioro Zaspa, o którym pierwsze zapiski pochodzą z XIII wieku, było starorzeczem Wisły, czyli śladem po dawnym jej ujściu na wysokości Brzeźna, lub pozostałością po ogromnej powodzi, czyli tymczasowym, wyżłobionym przez nadmiar wody, ujściem.

Dzisiaj Jezioro Zaspa nie istnieje. Stało się tak na skutek działalności człowieka. Wszystko zaczęło się tuż po wojnie, kiedy to na dno jeziora trafiły ogromne ilości nienadających się do powtórnego wykorzystania gruzów zburzonego Gdańska. Gruzy wprawdzie nie wypełniły całkowicie jeziora, ale akcja ta dała początek traktowania zbiornika, jako gigantycznego śmietnika. Ostatnim gwoździem do trumny było przejście jeziora na własność elektrociepłowni, która wykorzystała je do składowania mieszaniny popiołowo-żużlowej.

Nie było nas, było jezioro. Nie będzie nas, jeziora też już niestety nie będzie.

Jeszcze dalekie spojrzenie na winnego tego stanu rzeczy.

Plan był taki, żeby przeprawić się na wschodni brzeg Wisły i stamtąd wrócić do domu przez Stogi i Przeróbkę. Jednak przez tunel nie wolno na rowerze, a autobus mi ucieka. Żałując czasu na czterdziestominutowe, bezproduktywne siedzenie na przystanku, ruszam do domu przez Młyniska i Aniołki.

Obiecuję jednak wrócić tu jeszcze wkrótce i poświęcić więcej uwagi Nowemu Portowi oraz muzeum Sybir Pro Memento. Mam nadzieję również przy tej okazji dorzucić małą dygresję na temat browaru.




KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ




TU POD KONIEC MAJA MA SIĘ POJAWIĆ LINK DO CZĘŚCI DRUGIEJ




Do wkrótce

 Przypominam 

...że możesz otrzymywać powiadomienia o pojawieniu się nowej relacji. Wystarczy zapisać się na bezpłatny newsletter.

  NEWSLETTER  

WRÓĆ DO POCZĄTKU

LUB

ZAKOŃCZ WYCIECZKĘ

LUB

POCZYTAJ KOMENTARZE

LUB

ZOSTAW KOMENTARZ

↓    ↓    ↓

ďťż
 

1. Ty
www

To jest miejsce na Twój komentarz.

KATEGORIA: REGION

BORY TUCHOLSKIE  /  DOLINA DOLNEJ WISŁY  /  GDAŃSK  /  KASZUBY  /  KOCIEWIE  /  KOSMOS  /  MAZURY  /  POWIŚLE  /  SUWALSZCZYZNA  /  WARMIA  /  WYSOCZYZNA ELBLĄSKA  /  ZIEMIA CHEŁMIŃSKA  /  ŻUŁAWY

2009 -

PRZESTRZEŃ I CZAS NA KOLE PRZEMIERZA PAWEŁ BUCZKOWSKI